W 2012 roku cały kraj żył dwoma sprawami kryminalnymi . Najpierw w styczniu było to tajemnicze zaginięcie małej Madzi. Niestety szybko okazało się, że dziewczynka nie żyje. Została brutalnie zamordowana przez swoją matkę (ja przeżywałam to bardzo, bo sama byłam wtedy w ciąży ze swoim najstarszym dzieckiem i nie wyobrażałam sobie jak można dokonać tak potwornego czynu).
Później w lipcu zaginęła Anna Garska. Rodzice, rodzina, przyjaciele szukali jej wszędzie. Docierali do detektywów i jasnowidzów. I nic. Cisza…Poruszali niebo i ziemię, żeby ją odnaleźć.
Wiem wiem zaginięć jest mnóstwo, wielu zaginionych się znajduje, ale finał tej historii był dramatyczny i przerażający. Dopiero po kilku latach okazało się, że Ania została zamordowana przez człowieka, którego tak bardzo kochała. Zabił ją mąż – były policjant, absolwent wydziału prawa Uniwersytetu Śląskiego ( gdyż jak twierdzi prokuratura, stanęła mu na drodze do nowego związku). Ciała Ani nigdy nie odnaleziono. Ale nie była to zbrodnia doskonała. Gdyby nie przypadek z omyłkowo zaadresowaną kopertą z telefonem komórkowym, nigdy by nie powiązano męża ze sprawcą tego przestępstwa. Marek G. został skazany w 2019 roku prawomocnym wyrokiem na 25 lat pozbawienia wolności (w pierwszej instancji ten wyrok był niższy – 15 lat więzienia)
Przykre jest, ze matka do dzisiaj nie może pochować swojego ukochanego dziecka, pomodlić się i zapalić świeczki na grobie.
Magdalena Majcher napisała doskonałą książkę na ten temat. Ukazała emocje jakie towarzyszyły matce dziewczyny po zaginięciu ukochanej córki.
*okładka z witryny www.lubimyczytac.pl